Podróże

ABSOLUTNY ZACHWYT. BERLIN.

23 sierpnia 2016 4 Comments
_DSC1817


Berlin zachwycił mnie od pierwszej chwili. Gdy tylko wysiadłam z samochodu w dzielnicy Friedrichshain, w której wynajęliśmy jednopokojowe mieszkanie na czas naszego kilkudniowego pobytu w mieście. Po prostu od razu poczułam, że mi się spodoba. I że czeka mnie wiele odkryć.

_DSC1698 _DSC1707 _DSC1752

 RÓŻNORODNOŚĆ I KONTRAST. Te słowa, moim zdaniem, najlepiej opisują miasto. Każda z dzielnic ma zupełnie inny klimat i styl, a całe miasto jest zdecydowanie pełne kontrastów. Nowoczesne, ze szklanymi budynkami i wieżowcami, ale też pełne monumentalnych zabytków. Innym znów razem brzydkie i trochę straszne.

Berlin tętni życiem, jest otwartym i tolerancyjnym miastem. Chyba każdy znalazłby tutaj miejsce dla siebie. 
_DSC1715 _DSC1824Berlin można oczywiście zwiedzać „przewodnikowo”, oglądając główne punkty miasta jak Brama Brandenburska, Reichstag czy Checkpoint Charlie, ale można też się w mieście po prostu celowo zgubić. Tak właśnie my postanowiliśmy zwiedzać miasto. Wsiąść do metra, dojechać do którejś ze stacji w wybranej dzielnicy i po prostu spacerować. W ten sposób nie ominiemy „przewodnikowych” atrakcji (bo wcale nie twierdzę, że trzeba ich unikać), ale jednocześnie zwiedzimy o wiele więcej i poznamy prawdziwe miasto. Czasem bardzo prawdziwe. Jak choćby  Görlitzer park, przez który postanowiliśmy wracać z kawiarni Five Elephant, a który to okazał się być mekką dealerów narkotyków. Ale i takie miasto warto zobaczyć, by mieć pełen obraz.

_DSC1787

Berlin jest też miastem rowerów, rewelacyjnych kawiarenek i rajem dla wegetarian :) Rowery są wszędzie, co wcale nie dziwi biorąc pod uwagę ilość ścieżek rowerowych i przyjazne zachowanie kierowców wobec rowerzystów. Jeżdżą starzy i młodzi, dojeżdżający w garniturach do pracy i wolni outsiderzy z przerzuconymi przez plecy grubymi łańcuchami. Rowery są po prostu integralną częścią miasta i wszędzie mijają nas nowoczesne szosówki, retro holenderki albo rowery cargo, w których berlińczycy przewożą pakunki, zakupy a nawet dzieci!

Przed wyjazdem czytaliśmy trochę o miejskich kawiarniach i palarniach kawy. I właśnie w niektórych z nich robiliśmy przystanki w naszej miejskiej wędrówce.

Palarni i kawiarni The Barn  (Auguststraße 58, 10119 Berlin) chyba nie trzeba przedstawiać żadnemu miłośnikowi małej czarnej. W niewielkim lokalu przy Auguststraße można napić się aromatycznej kawy i coś przekąsić, nie tylko na słodko. Poza słodkościami są do wyboru rownież kanapki a nawet tradycyjna kartoffelsalat. 

_DSC1657 _DSC1660

_DSC1658

Bardziej jednak niż The Barn urzekła nas niewielka kawiarenka Silo Cafe (Gabriel-Max-Straße 4, 10245 Berlin), w dzielnicy Friedrichshain, w której mieszkaliśmy.

Czasem już po wejściu a nawet po zobaczeniu szyldu po prostu się wie, że jakieś miejsce przypadnie nam do gustu. I tak było z Silo. Jak zwykle latem usiedliśmy na zewnątrz i zamówiliśmy dwie kawy, które zostały podane w charakterystycznych dla Silo czerwonych filiżankach. Aromatyczne, przyjemne w smaku. 

_DSC1817

Tak dobre, że zamówiliśmy jeszcze kolejne dwie. Może to kawa, a może urok dzielnicy sprawił, że zatrzymaliśmy się tu na dłużej. 

_DSC1807

_DSC1811-2

_DSC1808

Berlin jest zdecydowanie miastem, które zostaje w pamięci, do którego chce się wracać.

_DSC1637-2